FANDOM


IEM Katowice 2013

Wow. Spina na całego, bo po raz pierwszy w Polaczkowie miał się wydarzyć taki event. Admin się postarał. Wybrano Kacowice Stalinogród Katowice. A dokładnie Spodek (UFO PORNO!)

Event miał się odbywać przez 3 dni w godzinach 12-22.

Jako czołowy przedstawiciel gatunku nerdów poczułem obowiązek poinformować niektórych z mojej klasy, zebrać armię i wyruszyć na podbój miasta hanysów. Wsiedliśmy na nieśmiertelnej Alei Róż w nieśmiertelny autobus z KZK GOP i pojechaliśmy do celu. Po drodze zebraliśmy również resztę ludu w ilości jeden.

Po dotarciu na miejsce był jeden dylemat. Spodek widać, ale jak do ciężkiej cholery do niego dojść. Ja rozumiem że hanysy lubią długie tunele (fetysz kopalniany) ale przejście przez ulicę w Katowicach było zbyt hardkorowe, żeby robić to jak w DG (KURWAAAA NADCHODZĘĘĘĘĘĘĘ <JEB>)

Nie liczyłem na to, że ludzi będzie mało, ale tam było ich kurewsko dużo...Można było wejść kilkoma sposobami do spodka, lecz my wybraliśmy prawdopodobnie najchujowsze, od lewej flanki. Podczas długiego oczekiwania, które wbrew pozorom trwało dosyć krótko (30-45 minut - szybciej niż niekiedy w Nemo na zadupiu)

Jako ciekawostkę można wspomnieć o dronie który latał dookoła spodka i ,,kamerował" całą sytuację wokół obiektu. Aż chciało się krzyknąć ,,STRIIIIDDEEEEEEERRRRRRRR!!!!"

I tak wpuszczano falami, na każdej fali był charakterystyczny dźwięk (UUUUUUUUUUNAKURWIAMYUUUUU) i nagle lądowałeś niesiony prądami masy ludzkiej o kilka metrów do przodu. Parcie na szkło niektórych osobników było tak duże, że cudowna ochrona potraktowała ich gazem pieprzowym, coby się za bardzo nie zapędzili do przodu.

Przy wejściu było się molestowanym przeszukiwanym niczym terrorysta z Anal-Kaidy Kościoła Katolickiego, a nawet kazano niektórym wyrzucić własne itemki:

- Odłóż to picie, nie wolno wnosić

- Już, tylko się napije!

- NIE PIJ TEGO!!! CZŁOWIEKU! TO MOŻE BYĆ ZATRUTE! (SYTUACJA AUTENTYCZNA)

Stoiska

Było tego mało, ale w końcu impreza opierała się na rozgrywkach turniejowych więc połowę spodka zajmowała scena, z wielkimi telebimami. Całe szczęście spodek był wyposażony w trybuny więc jeżeli weszło się kilka godzin przed rozpoczęciem meczu można było zająć sobie miejsce.

Godzinę przed rozpoczęciem każdego meczu, miejsc wolnych już nie było. Nawet na schodach. Rozchodzi się oczywiście o mecze LoLa, bo na trybunie Starcrafta było o wiele mniej osób. Próbowałem nawet zająć miejsce, nawet mi się udało, a miejsce to było pod samym dachem, lecz stwierdziłem że nie bede sam siedział i próbowałem zejść...łatwiej byłoby mi zbiec po poręczy niż przechodzić koło tych ludzi.

Ze stoisk były stoiska dot. gier, jak i sprzętu. Z gier można było zagrać m.i.n w czołgy (World of Tanks), CeeSa, Fife, Butterfielda 3, czy Assaśina.

Prym w sprzęcie wiodło stanowisko Intela które było de facto gospodarzem (głównym złodziejem) eventu.

Można było zobaczyć duuuużo miłych rzeczy. Jako ,,miłych rzeczy" mam na myśli hostessy (dużo hostess!), a dla tych innych można było zajobać kilka długopisów, notesików, kart do gier, itp.

Na poszczególnych stanowiskach było bardzo dużo konkursów, a w samych korytarzach Spodka było jeszcze więcej stoisk. Z kolegami nawet się rozdzieliliśmy pod pretekstem ,,zajobania jak najwięcej darmowych rzeczy" ale takich nie było dużo. Oczywiście zajobano nawet te ,,nie darmowe" jak np. niektóre karty z różnych gier RPG które były wystawione dla rozrywki.

Same rozgrywki LoLa, i Starcrafta były bardzo emocjonujące, można było przecież w końcu zobaczyć najlepszych graczy z całego świata (RUSKIE!!!!!!!!, KOREAŃCE!!!!) i zwyzywać ich zrobić sobie z nimi zdjęcie.

Jednakże, Polaków się nie zmieni, i za każdym razem kiedy ruscy coś zjebali w grze, albo przegrywali, Polacy wiwatowali na stojąco...przecież jesteśmy bardzo gościnnym narodem!

Pokłosie

Nic nie trwa wiecznie, ale kłopotaliśmy się jednym: jak do cholery po ciemku dotrzeć do przystanku o którym nie mamy prawie pojęcia? Rozwiązanie miało przyjśc razem z przebytymi kilometrami hanysowskiej ziemii.

Oczywiście, epickie zdanie jednego z towarzyszy podróży podczas postoju : ,,Dobra, chodźmy bo zaraz tu ruscy wpadną" zostało przerwane przez.....nadchodzącą grupę rusków. A po niej następną grupę rusków. Uciszyliśmy kolegę, żeby już więcej nic nie mówił i szukaliśmy przystanku. Chuj. Ale za to trafiliśmy do McDonalda! Chujowy. Dwupiętrowy skurwysyn....ale i tak mało miejsc. Oczywiście nasz kolega który wywołał prorocze słowa o ruskach powiedział, że ,,Tak, my się tak plątamy po tych Katowicach, a przystanek pewnie jest za rogiem".

Chwilę później znaleźliśmy przystanek. Tak. Był za rogiem.